piątek, 1 marca 2013

Wyjść z obłędu - jakie to trudne

Wyjść z obłędu
to wyjść z labiryntu
bez żadnej nici Ariadny w ręku
- jakie to trudne.
Dlatego udaje się to niewielu.
Iluż z nas
do końca życia
będzie błądziło
ciemnymi korytarzami
swojego umysłu…
Bez nadziei,
coraz bardziej gorączkowo.
Aż upadnie zmęczone ciało.
Dusza zaś na pewno
opuści ciało z radością.
Ciało, które - myślę -
było dla niej też jakimś labiryntem,
w którym miotała się beznadziejnie.
Pozornie beznadziejnie.
Jan Rybowicz "Wyjście z obłędu"


Byłam ostatnio w kinie na "Poradniku pozytywnego myślenia". Film miał spełniać tylko jedno kryterium. Miał być optymistyczny. Jak to podsumowała koleżanka po seansie: Przynajmniej zakończenie było z 'happy endem'

Film ciekawy. O tym czym tak naprawdę jest szaleństwo. Jak często osądzamy ludzi po tym, że biorą leki, że leczyli się psychiatrycznie. Podczas gdy sami wcale nie jesteśmy mniej obłąkani od nich samych. Różnica jest tylko taka, że jedni o swoim obłędzie wiedzą, a drudzy uważają się za normalnych. Ale czym jest normalność?! Jak dużo zależy w naszym życiu od definicji tego pojęcia!

Osoby 'naznaczone' przynajmniej mogą mówić szczerze co myślą o otaczającym ich świecie. Nie muszą kłamać, mamić, udawać. W końcu i tak każdy wie, że są 'psychiczni', że są 'wariatami'. Zostali naznaczeni na całe życie więc nie muszą się już obawiać reakcji innych ludzi. 


2 komentarze:


  1. "Jedyny ratunek"

    Tak, przyjacielu. Dojdziesz i ty do tego.
    Jedyny ratunek jest w obłędzie.
    W śrubie, zajobie, pierdolcu i obłąkaniu.
    Tylko tam, w tym, uwierz mi. To pewne.
    "Błogosławieni ubodzy duchem
    albowiem ich jest Królestwo Niebieskie."
    Błogosławieni szurnięci
    albowiem już tu ,na ziemi,
    są w raju.

    Rybowicz

    jest w tym niemało racji - ileż ulgi przynosi zdjęcie z siebie konieczności dostosowania się do "politycznej poprawności"?

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię Rybowicza. Jego teksty o bólu, absurdzie, uczuciach. O tym jacy jesteśmy. O naszych słabościach...

    OdpowiedzUsuń