niedziela, 27 lipca 2014

Niedzielne popołudnie

Pogoda piękna a w głowie pustka. Jest tyle myśli którymi chciałabym się podzielić... Ale są ulotne. Pojawiają się i zaraz znikają. Jak wiosenny deszczyk. Są efemeryczne. Często na pograniczu chaosu. Sama nie wiem czy są prawdziwe czy są tylko ułudą.

A życie jak to one, płynie nieubłaganie i wcale się nie przejmuje naszymi 'spowolnieniami', naszym zatrzymaniem, zadumaniem, naszym byciem sobą. Naszym prośbą żeby chociaż na chwilę zwolniło. Nie zwalnia!


wtorek, 8 lipca 2014

To był trudny dzień

To był trudny dzień. Jakiś taki burzowy i parny. Ostatnio pogoda za oknem znakomicie oddaje stan mojej duszy i samopoczucia.

Jadąc do pracy zauważyłam, że nie nałożyłam na siebie ani pudru ani tuszu do rzęs. Za to założyłam zbyt dużo odżywki na włosy więc wyglądały na tłuste (gumki ani spinki nie miałam żeby to zręcznie ukryć). Ubranie raczej luźne i sportowe. Na pewno nie spełniające wymogów dress code za to pozwalające przetrwać ból większości ciała spowodowany niedzielnym zbyt długim wygrzewaniem się na słońcu.

Pomyślałam - trudno. W pracy nie ma gości, ŻADNYCH gości, spotkań, meeting'ów. Przyczaję się do godziny 15 i może nikt nie zauważy!

Jasne....!!!! Meeting był i to z ważną osobą. Niezbyt sympatyczny. Nie dało się schować w tłumie (tylko  osoby + ta bardzo ważna).

Potem było tylko gorzej i gorzej....

  


wtorek, 24 czerwca 2014

Miód czekoladowy - alternatywa dla nutelli?

Miód czekoladowy, to przepis podwójnie Rzeszowski. Pierwszy raz kupiliśmy go będąc na wycieczce w Rzeszowie, a następnie znajomi z Rzeszowa nauczyli nas robić własny miód z czekoladą. Jest to wspaniała alternatywa dla dzieci zakochanych w nutelli.

Potrzebujemy słoik miodu oraz czekoladę (ja preferuje gorzką 70% lub więcej)

Miód powinien być płynny. Jeśli nie jest, trzeba go wsadzić do kąpieli wodnej (ale nie do wrzątku).

Czekoladę roztapiamy.

Miód przelewamy do garnka. Dolewamy rozpuszczonej czekolady. Mieszamy lub blendujemy i wsadzamy do słoików.

Pycha! Albo raczej - miodzio!

piątek, 20 czerwca 2014

Rzeszów w Krakowie

W maju byliśmy w  Rzeszowie. Dzisiaj Rzeszów 'przyjeżdża' do nas. I będzie zabawa, będzie się działo, będzie głośno, będzie radośnie... Pucio nie może się doczekać i czas oczekiwania spędza słuchając Piersi na YouTube i ucząc się śpiewać.
My próbujemy przetrwać te nauki. Wolałam gdy uczył się śpiewać SDM. To było bliższe mojemu sercu.
Na razie wyczekujemy gości

sobota, 3 maja 2014

Długi weekend majowy

Za nami prawie cały majowy weekend. Albo przynajmniej jego część wyjazdowa. Byliśmy w Rzeszowie - w podziemiach i na rynku. Byliśmy w Kolbuszowej - w najpiękniejszym i najlepszym skansenie w jakim byłam! Czułam się jak przeniesiona do innej epoki, do innego świata. Niestety ze względu na późną godzinę i zmęczenie 'małych nóżek' zwiedziliśmy go tylko połowię.

Byliśmy w Lesznie, na pokazie lotniczym i 'skakańcach' gdzie dzieciaki wyskakały się za wszystkie czasy na dmuchanych zamkach.

Byliśmy też w Rzeszowie na ul. 3 Maja - 3 Maja. Widzieliśmy paradę (też smoków), gdzie mimo zimna zjedliśmy lody i rozstaliśmy się z przyjaciółmi (nie bez płaczu).

Pucio bardzo tęskni!

A w trakcie jazdy słuchaliśmy listy przebojów programu Trzeciego oraz:

Ź



Żabo dziękuję za płytę! Powracają wspomnienia przedmaturalne!




czwartek, 24 kwietnia 2014

Krynica Zdrój

Spędziliśmy święta w Krynicy. Pierwsze wyjazdowe święta - święta w hotelu. Święta spędzone na zabawie z dzieckiem, na spacerach i błądzeniu po labiryncie ogromnego hotelu. Święta nieświąteczne. Spędzone na czytaniu książek i słuchaniu muzyki SDMu.

Powrót do Krakowa i 'niech ktoś zatrzyma wreszcie świat...' Potrzebuje urlopu!

sobota, 22 marca 2014

Archanioł Gabriel...

I znów dekupaż. Takie małe wprawki. Ostatnio właściwie czego bym się nie chwyciła, to zniszczyłam. Te pudełka wyszły całkiem znośnie w porównaniu z tym co trzeba było wyrzucić!

To pudełko zostało nazwane przez znajomych: Archanioł Gabriel zstępuje na ziemię i podobno nadaje się tylko na trzymanie w nim Biblii







A tu pierwsza próba pomalowania pudełka po butach. Duży mówi, że wyszło grobowo!








niedziela, 16 marca 2014

Kartki pocztowe na różne okazje

Chciałam polecić bloga. A właściwie BLOGA z cudownymi karteczkami na różne okazje!

Kartki są piękne, perfekcyjnie dopracowane i niezwykłe. Sama kupuje i wysyłam więc szczerze polecam!

http://papierowapracownia.blogspot.com/

środa, 12 marca 2014

Porannie i kawowo

Dopieściłam się. Wymyłam się w moim nowym mydełkiem kawowym (Na dzień dobry mydełka dla tych co bez kawy po prostu nie mogą. Porcja kofeiny bezpośrednio na skórę. Mydełka przygotowane na esencji kawowej z delikatnie peelingującymi kawowymi fusami pachną jak mała czarna, pobudzają skórę i głowę do życia. Skład: oliwa z oliwek, olej palmowy, olej kokosowy, olej rycynowy, olej rzepakowy, napar kawowy, kawa mielona, zapach kawowy) - Muszę przyznać że to cudo jest naprawdę wyśmienite. Szczególnie że za mną już 3 w połowie nieprzespana noc (w drugiej połowie koszmarne koszmary).

Po sesji mydełkowej, umyciu włosów i nałożeniu na twarz peelingu a na włosy maseczkę - wzięłam kąpiel. Do rączki wzięłam 'babską' gazetę i próbowałam się zrelaksować.

Teraz za mną już przygotowanie obiadu.

Jutro koniec chorowania i czas wrócić do szarej, zwykłej rzeczywistości. Nie znaczy to, że chcę czy lubię chorować. Znaczy to tylko tyle że lubię pospać przynajmniej do 8 i ciągle się nie spieszyć.

Teraz przede mną prawdziwa kawa. Ale w miarach dalszego dopieszczania się z olejkiem pomarańczowym własnej roboty

wtorek, 11 marca 2014

Wrrrrr

Zło to zło. Mniejsze, większe, średnie, wszystko jedno, proporcje są umowne, a granice zatarte. Andrzej Sapkowski "Ostatnie życzenie" 

Cytat 'z góry' to próba autoironii. Chyba niezbyt udana, ale jednak próba...
Jestem zła! Jestem zła, wściekła i gryzę. Nie, źle napisałam! JESTEM ZŁA, WŚCIEKŁA I GRYZĘ!!!! To jest znacznie bliższe prawdy!

Nie pomagają herbatki z melisy, próby medytacji, próby wizualizacji. Od melisy mi niedobrze, od medytacji boli pupa i plecy a wizualizacja mnie d e n e r w u j e!

Jak na razie jestem przypadkiem beznadziejnym. Nawet warczenie i wycie nie pomogło! Może spróbować walić głową w ścianę?

niedziela, 9 marca 2014

Dzień kobiet!

Wczoraj był dzień kobiet. W prezencie dostałam: grejpfruta (żeby być zdrową) oraz tulipana (dla przyjemności) i pora (do zupy)

czwartek, 6 marca 2014

Sernik mokry "PYZIA"

Ten sernik jest w mojej rodzinie odkąd pamiętam. Jest pyszny! Nigdy nie jadłam lepszego!

Składniki:
  • 4 kostki sera półtłustego po 250 g
  • 7 łyżek grysiku
  • 1 szklanka cukru
  • 1 margaryna
  • 6 jajek
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • olejek cytrynowy, bakalie (rodzynki wcześniej namoczyć we wrzątku aż zrobią się pulchne i odcedzić)

Cukier, margarynę i żółtka utrzeć na pulchną masę. Włożyć zmielony lub pokrojony w drobną kostkę ser. Zmiksować.

Ubić białka i dodać do reszty.

Dodać proszek do pieczenia, olejek, grysik i bakalie.

Wlać na wysmarowaną i posypaną grysikiem blachę

Piec ok godziny w temperaturze 180-200 stopni

Jeśli mamy ser zmielony, ciasto wyjdzie bardziej 'mokre'. Bardzo dobrze też wychodzi gdy mamy ser w kostkach i ugnieciemy go praską do ziemniaków.

Sernik jest bardzo delikatny. Pyszny zarówno na ciepło jak i zimno


wtorek, 4 marca 2014

Makaron w sosie śmietanowym

Makaron w sosie śmietanowym (czyli wielkie sprzątanie lodówki)

Składniki:
  • makaron penne
  • śmietana 30% 200g
  • cebula
  • czosnek
  • ser żółty (lodówkowe resztki)
  • tarty parmezan
  • kabanosy (lodówkowe resztki) - równie dobrze może być szynka, kiełbasa, kawałki kurczaka itp)
  •  przyprawy (kurkuma, sól, pieprz, bazylia, zioła prowansalskie, czubryca zielona, szczypta słodkiej papryki, szczypta imbiru)
Na patelni przysmażamy cebulkę z czosnkiem.  Dodajemy kabanosy. Chwilę smażymy. Dodajemy śmietanę i zostawiamy przez kilka minut na małym ogniu. W międzyczasie gotujemy makaron.
Do sosu dodajemy pokrojony w małą kostkę ser. Przyprawiamy.
Polewamy makaron sosem i posypiemy wg uznania parmezanem.


niedziela, 2 marca 2014

don't give me fever!

Ach, życie rozpal ogrzej duszę mą, bo skona,
do stu, do dwustu, do tysiąca, do miliona,
wsłuchaj się w duszy mojej prośby natarczywe:
Chcę mieć gorączkę! Give me fever!

Wojciech Młynarski "Ogrzej mnie"

Fragment tekstu piosenki śpiewanej przez Michała Bajora. W mojej obecnej sytuacji odczuwam ją dość bezpośrednio.

Moje ciało (tym razem nie dusza) zostało dość mocno rozpalone i wcale nie chcę mieć gorączki. A od rana mnie męczy!

Ale to tylko taka autoironiczna wprawka...

sobota, 1 marca 2014

Szpinak w cieście francuskim


Przepis w połowie zapożyczony a w połowie wymyślony.

Składniki:
  • ciasto francuskie (zazwyczaj kupuje w Lidlu, ale jeśli oczywiście ktoś ma ochotę zrobić swoje, to nie widzę przeszkód)
  • szpinak (może być mrożony ale powinien być w liściach)
  • ser pleśniowy (ja kupuje z niebieską pleśnią)
  • cebula
  • czosnek
  • przyprawy
  • masło klarowane
Wpierw podsmażam cebulę na maśle klarowanym. Dodaje czosnek. W międzyczasie lekko blanszuje szpinak i dodaje go do cebulki. Gdy wszystko lekko się podsmaży dodaje pokrojony w kostkę ser pleśniowy.

Gdy ser się rozpuści przyprawiam bruschettą, solą, ziołami prowansalskimi i czubrycą zieloną. W moździerzu rozbijam pieprz i dodaje go do farszu.

Ciasto francuskie rozwijam i kroje go na duże kwadraty. Nakładam farsz, sklejam i wkładam na 15-20 min do piekarnika rozgrzanego na ok 180-200 C