sobota, 13 kwietnia 2013

Naprawdę jaka jestem nie wie nikt!

Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt
Bo tego nie wiesz nawet sama Ty...


Zastanawiałam się dzisiaj nad nami - kobietami. Jak dużo w nas jest siły i walki 'wbrew wszystkiemu i wszystkim'.  Jak dużo potrafimy dać dobra, serca, czułości, miłości. Jak bardzo nasze serca są czułe i wrażliwe na innych! Jak mocno potrafimy kochać...

Słowa napisał Janusz Kofta, muzykę Jan Kanty Pawluśkiewicz. Piękne połączenia!



czwartek, 11 kwietnia 2013

Ponownie w pracy

Mija kolejny tydzień. Kolejny w którym z pośpiechu i nerwów nie wiem nawet jak się nazywam. (Może ktoś przypomni?)

Presja ogromna, brak czasu wciąż doskwiera i nerwy...

Na razie jestem zdeterminowana. Dam radę. Podołam. Wierzę, że będzie lepiej.

Już nawet wyszedł 3 krokus w moim mini ogródku. Wiosna idzie a z wiosną zmiany. Oby na lepsze. Wszystko zaraz zacznie budzić się do życia. Czas się przestawić na czas letni i zacząć normalnie żyć.

Tylko co znaczy normalnie?

Brakuje mi czasu na poczytanie książki czy na patrzenie w sufit bez stresu. Powracam znowu do czasu gdzie właśnie na nic nie ma czasu.  I trudno mi  się z tym bieganiem pogodzić.

Biegnę a życie przemija. 


niedziela, 7 kwietnia 2013

Nowy tydzień - nowe wyzwania

Dzisiejsze popołudnie było najmilsze z całego tygodnia. Byli goście, było ciasto, było przyjemnie.
Jak dla mnie nawet bardzo przyjemnie. Lubię tą krzątaninę, przygotowania, oczekiwanie.

Lubię jak synuś jest szczęśliwy.

A jutro kolejny tydzień w pracy. Aż ciężko uwierzyć, że wróciłam po świętach do korporacji. Czuje się tam zupełnie zagubiona. Ale chciałam wracać i to jest ważne. Może dam radę. Przynajmniej taki jest plan!

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Święta Wielkanoce

Jadąc dzisiaj drogą Bielsko-Biała - Kraków zauważyliśmy ciekawego 'bałwana'. Otóż był to ogromny śnieżny zajączek Wielkanocny. Czyżby nastała nowa świąteczna moda?


piątek, 29 marca 2013

Bezy - eksperyment

Jestem w trakcie kolejnego eksperymentu kulinarnego. Ponownie robię bezy. Tym razem użyłam moich dwóch młynków z Kotanyi: Karmel i Wanilia do kawy i deserów oraz Czekolada do kawy i deserów.

Do części bezów dodałam trochę słodkości z jednego młynka, do części z drugiego, w części wymieszałam oba.

Zrobiłam też bezy z cynamonem i czekoladą oraz szczyptą słodkiej papryki i czekoladą. Wszystko w małych ilościach na spróbowanie.

Już nie mogę się doczekać aż moje bezy się wysuszą i będzie ich można spróbować!

Podobny post

czwartek, 28 marca 2013

O korporacjach

Przeczytałam ostatnio ciekawy artykuł. Zastanowił mnie głównie fragment, że: "To nie korporacja kogoś niszczy. Niszczy zgoda na wygodę."

Zastanawiam się na tym od jakiegoś czasu. Praca w korporacji ma wiele plusów: planowe urlopy, prywatna służba zdrowia, czasami darmowa kawa czy herbata lub dopłaty do obiadów. To na pewno może "rozpuszczać".

Z drugiej strony w korporacji trudno się wybić, zdobyć coś więcej. Nie zawsze jest tak, jak potocznie się wydaje, że pracując w dużej korporacji zarabia się duże pieniądze!

Korporacja też uczy nas, że mamy obowiązki, że musimy pewne rzeczy zrobić. I nie ma znaczenia, że ludzi jest za mało, że nie da się tego zrobić w przewidzianym czasie pracy. To bywa też frustrujące. Niezależnie od tego ile z siebie dajesz, i tak nikt tego nie zauważa i wymaga od Ciebie więcej.

środa, 27 marca 2013

Marzenia są niebezpieczne

(...) marzenia są niebezpieczne: parzą niczym ogień i czasami potrafią spalić.
Arthur Golden „Wyznania Gejszy”


Marzenia są niebezpieczne gdy pozwalamy im wzbić się w przestworza. Gdy zatracamy w nich siebie, teraźniejszość. Jeśli uciekamy nimi przed życiem.

Tworzymy nowe światy, nowe historie, nowe miejsca. Może jest tak jak w filmie "Między niebem a piekłem?" - sami tworzymy rzeczywistość wokół nas? Zarówno tą dobrą jak i tą złą? Dzieje się to, w co wierzymy?

Tak czy inaczej źle się zatracać w marzeniach. Może to spowodować chęć do zmian. A te nie zawsze są dobre czy potrzebne. Czasami trzeba życie przyjąć po prostu takim jakim jest. I jego dobre i złe strony. W końcu nasze marzenia zawsze pokazują tylko jego pozytywną część a w prawdziwym życiu nie ma tylko bieli i czerni. Jest też wiele odcieni szarości!

poniedziałek, 25 marca 2013

Zambezia

Lubię bajki. W zeszłym tygodniu poszłam do kina na "Zambezię". Reklamowali ją jako film twórców "Madagaskaru". Myślałam więc, że będzie coś w rodzaju 'wyginam śmiało ciało' i tekstami typu "A to pies na baby: szczek szczek"



No i poszłam na bajkę z dziećmi ze szkoły podstawowej. Typową, zwykłą bajkę dla dzieci. Nic śmiesznego dla starszego widza. Żadnych wieloznaczności. Chciało mi się więc spać i jeszcze chwila i bym tą zachciankę spełniła (tylko na szczęście film się skończył)

Bajka fajna, ale bez fajerwerków!

Życie moje...

Kiedy wyciągam rękę aby coś wziąć, cofam ją natychmiast gdyż wiem, że gdy to osiągnę, nie będę miał już do czego dążyć.
Gregorio Cortez


Jak łatwo pozostawić marzenia z młodości i po prostu 'żyć'. Nic nie zmieniać, każdy dzień czynić podobnym do poprzedniego. Jak łatwo zatracić się w nieposiadaniu marzeń albo w nie dążeniu do ich realizacji. Już samo 'dążenie' wymaga od nas przecież pewnego wysiłku. A my nie chcemy, nie lubimy, nie mamy siły tego wysiłku podjąć.

Jakże często nasze życie przypomina drogę na szczyt. Już nam się wydaje że go osiągnęliśmy a przed nami pojawia się kolejny zakręt, lub kolejna potężna góra do pokonania.


niedziela, 24 marca 2013

Ludzie

Ludzie, którzy lubią samotność, lubią też siebie. Ja nie lubię samotności i siebie.
Tadeusz Konwicki „Pamflet na siebie”


Lubię ludzi. Lubię z nimi przebywać, rozmawiać. Lubię uczyć się od nich, słuchać o ich marzeniach, przeżyciach, uczuciach. Lubię wymieniać się opiniami, poradami, doświadczeniami.

Wierzę, że ludzie z natury są dobrzy chociaż czasami mnie przerażają. Nie rozumiem jak można czerpać przyjemność z robieniu drugiej osobie świadomie i z premedytacją krzywdy.

Mimo wszystko wierzę, że warto z ludźmi przebywać i starać się żyć przyzwoicie.

czwartek, 21 marca 2013

Chris Botti

Książka – zresztą można to samo powiedzieć o filmie, o muzyce, ogrodzie, widoku ze szczytu góry – coś nam objawia. Objawić znaczy odsłonić. Ściągnąć zasłonę z czegoś, co już istnieje, to trochę co innego niż uczyć, jak lepiej żyć.
Paulo Coelho „Zahir”



Byłam wczoraj na fantastycznym koncercie Chrisa Botti w Zabrzu. To chyba najlepszy koncert na jakim w życiu byłam!

Było nieziemsko, magicznie, cudownie. Piękna muzyka, zabawa... Widać było, że dla muzyków to nie obowiązek ale sama przyjemność.

Długo się zastanawialiśmy czy możemy sobie pozwolić na taki wydatek. Najtańsze bilety były jak dla nas BARDZO drogie. Ale ten koncert był wart każdych pieniędzy.
 
Dodatkowo udało mi się zdobyć autograf. Szkoda, że nie miałam aparatu fotograficznego ze sobą bo Chris był bardzo a to bardzo otwarty na ludzi i te dzikie tłumy, które próbowały zdobyć jego autograf i zrobić sobie z nim zdjęcie lub zamienić dwa zdania.


A teraz fragment z mojego ulubionego koncert z Bostonu:


Koncert był po prostu 'czadowy'!


środa, 20 marca 2013

Przyjaźń

Zastanawiałam się ostatnio jak to jest z tą przyjaźnią. Na ile przyjaciel może wyrażać swoją opinię o nas, o wychowaniu przez nas dzieci, o tym jak postępujemy.

Z jednej strony na czyją szczerość możemy liczyć jak nie na przyjaciela? Czy to nie on przede wszystkim powinien rozmawiać z nami na tematy trudne, wrażliwe? Czy to on nie ma przede wszystkim prawa powiedzieć szczerze - robisz źle; albo - ja bym zrobił/a to inaczej?

Gdzie jest różnica między szczerością spowodowaną troską o nas a bezsensownym 'dowalaniem' (bo mogę). Czy jeśli już krytykujemy to nie powinna być to krytyka konstruktywna?

Na ile pozwalamy sobie kierować się zazdrością, zawiścią w tych kontaktach? I czy nadal jest to przyjaźń jeśli nie umiemy tej zazdrości (w złym sensie tego słowa) w sobie zadusić?

Im lepiej i dłużej kogoś znamy, tym łatwiej zrobić tej osobie przykrość. Z premedytacją. Wiemy gdzie uderzyć żeby zabolało. Ale czy powinniśmy to wykorzystywać? Wydaje mi się, że nie. Chyba że jest to uzasadnione troską i miłością do tej drugiej osoby.


środa, 13 marca 2013

Zapasy na czarną godzinę

Dzisiaj pierwszy dzień od ponad dwóch tygodni spędzony bez Pucia. Miałam ambitne plany - nadrobić zaległości lekturowe. No i nie udało się. Zasnęłam nad książką. I cały dzień znów przeleciał przez palce. Jestem senna, otumaniona, smutna...

Zrobiłam szybki obiad. Dzisiaj mało zdrowo. Trzeba się było pozbyć konserw przechowywanych na 'czarną godzinę' (termin przydatności do spożycia zaczął się kurczyć) czyli: potop, trzęsienie ziemi, wojnę nuklearną, nagły barak dostępu do sklepu lub gotówki czy inne tym podobne sprawy (każdy może wybrać swój wariant).

Tak więc zagotowałam makaron, podsmażyłam dwie konserwy (już bez tłuszczu, bo mają go dość w sobie), dodałam cebulę, sos pomidorowy i ser pleśniowy (zwykłego nie miałam). Wszystko z datą ważności do kwietnia.

Wymieszałam sos z makaronem i obiad gotowy. Od czasu do czasu coś mało wyszukanego i niezdrowego (mam na myśli głównie konserwy) szkody wielkiej nie uczynią. A całość zrobienia obiadu zajęła mi z 20 min.

Do tego popijam zieloną herbatę przywiezioną prosto z Japonii wiele lat temu (pewnie już dawno po terminie ale na szczęście nie umiem tego odczytać a smakuje dokładnie tak jak kiedyś) i zaparzyłam rooibosa dla równowagi.

Zaraz muszę wyjść z domu a pogoda mało do tego zachęca tak więc dzisiaj coś z zimnej Norwegi; od razu przychodzą mi do głowy fiordy i lodowce





niedziela, 10 marca 2013

Gadżety kuchenne

Kolejny gadżet kuchenny w którym się zakochałam, ale na razie niestety są pilniejsze wydatki. Właściwie dobrze, że mam tylko tego typu gadżet-owe zachcianki.

Bezy

Dzisiaj znów zrobiłam chałki drożdżowe dla moich chłopaków. Pucio zjadł już na kolację (oczywiście z nutellą). I znów zostały białka, z których jak zawsze zrobiłam bezy. Mam już waniliowe, kakaowe, zwykłe, cynamonowe i dzisiejsze czyli waniliowo - pomarańczowe.

Jak zawsze ubijam białka z 3 jajek z małą ilością soli. Dodaje 150 g cukru. I dodatki wg uznania: cukier waniliowy, gorzkie kakao, cynamon czy tak jak dzisiaj olejek pomarańczowy (domowej roboty).

Na końcu dodaje kilka kropel soku z cytryny lub troszeczkę mąki ziemniaczanej (powoduje to, że masa nie opada)

Suszę w piekarniku ok 3 godz. Na szczęście bezy można długo trzymać. I nadają się np do deserów lodowych czy owocowych - do ich posypania (po poprzednim rozkruszeniu)

Podobny post